„Wyprowadziłam się na wieś i żałuję tylko połowicznie”
Dom z ogrodem, cisza, własne pomidory. Po piętnastu latach w bloku ta wizja wydawała mi się lekarstwem na wszystko. Sprzedaliśmy mieszkanie i kupiliśmy stary dom czterdzieści kilometrów od miasta.
Nikt mi nie powiedział, że cisza w listopadzie o szesnastej brzmi inaczej niż w lipcu. Że do najbliższego sklepu jest sześć kilometrów, a dzieci trzeba wozić wszędzie. Pierwszą zimę przepłakałam.
Druga była lepsza. Poznałam sąsiadkę, która piecze chleb i pożycza książki. Nauczyłam się palić w piecu. Pracuję zdalnie trzy dni w tygodniu i te dni są naprawdę dobre.
Czy zrobiłabym to jeszcze raz? Tak, ale wynajęłabym najpierw dom na rok. Marzenie warto przymierzyć, zanim się je kupi.
